wtorek, 10 listopada 2015

~.47.~

Resztę dnia spędziliśmy z Zaynem nad basenem. Próbowałam się opanować, bo za każdym razem, patrząc na jego ciało, twarz, usta miałam ochotę rzucić się na niego bez opamiętania. Coś dziwnego się działo. Zdecydowanie zaczynałam się zmieniać, wydoroślałam przez to wszystko. Wcześniej byłam zagubioną dziewczynką, bałam się świata. Teraz jestem pewna siebie, odważna i walczę o swoje.
Po obiedzie postanowiliśmy pozwiedzać trochę hotel. Ubrałam ponownie sukienkę oraz klapki, włosy związałam w kitkę i nałożyłam okulary aviatorki przeciwsłoneczne.
Wyszliśmy z domku, łapiąc się za rękę. Udaliśmy się na spacer.
- Jest tak cudownie - mruknęłam, rozglądając się.
Otaczał nas piękny las tropikalny z ptakami, gadami i pięknymi roślinami. Gdzieniegdzie były zagłębienia z kanapami i stolikami, aby posiedzieć, coś zjeść. Odnaleźliśmy kawiarnię, grał w niej jakiś zespół. Usiedliśmy przy wolnym miejscu, byłam taka szczęśliwa.
- Zayn, myślałeś o tym, czy wracasz na tor? - zapytałam szeptem, przybliżając się do niego.
- Tak, chcę wrócić. Co o tym myślisz? - spoważniał, marszcząc brwi.
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem - odparłam, patrząc na niego intensywnie, zakładając nogę na nogę.
- Jakim? - zdziwił się, podpierając na palcach.
- Wrócę z tobą - szepnęłam, zaciskając usta.
Spiął się, biorąc głęboki oddech. Poprawił się na krześle, przygryzając wargę. Nie spodobało mu się to. Wiedziałam to, ale cholernie mi zależało. Chcę się ścigać, nie pozwolę na to, aby robił to sam.
- Lucy, to jest...
- Wiem - przerwałam mu szybko z pewnością siebie.
- Pomyślę nad tym - mruknął, przeczesując włosy.
Chwilę później wzięliśmy sobie ciastka i drinki. Było naprawdę gorąco, w porównaniu z Londynem to jakieś piekło. Jednak muszę przyznać, że uwielbiam Bali. Cieszę się, że akurat tę wyspę wybrałam.
W pewnym momencie skłamałam, że muszę do łazienki. Zamiast do niej, udałam się do obsługi. Załatwiłam z nimi wszystko odnośnie jutrzejszych urodzin Zayna. Miałam dla niego cały dzień niespodzianek. Rozplanowałam wszystko i jeszcze przed wylotem rozmawiałam z właścicielami. Na całe szczęście zgodzili się na przygotowania.
Gdy wróciłam Zayn palił papierosa, rozmawiając z kimś przez telefon. Idąc, usłyszałam, że był to Louis. Usiadłam na swoim miejscu, pakując ciastko do buzi.
Malik opowiadał przyjacielowi o Bali, gdy ja wyjęłam swojego iphone'a i napisałam do Mel.

11.01.2015 5:19 pm
Lucy
>Kocham Bali, kocham Zayna, tu jest idealnie!<

11.01.2015 5:20 am
Melissa
>Farciara! A ja siedzę z książkami, bo jutro sprawdzian z historii<

11.01.2015 5:20 am
Lucy
>Powodzenia, słońce! Kocham cię ♥<

Odłożyłam urządzenie na stolik, widząc, że Zayn kończy rozmowę. Zgasił też niedopałek i wypuścił dym z ust, a ja przygryzłam swoje. Uwielbiam, gdy to robi.

*Zayn*
Obudziłem się rano i pierwsze, co zauważyłem to to, że nie ma obok Lucy. Przetarłem oczy, wstając z łóżka. Rozejrzałem się po domu, sprawdziłem nad basenem, ale nigdzie jej nie było. Wtedy przypomniało mi się, że dziś są moje 22 urodziny. Nie lubię tego dnia. Wiele razy spędziłem go sam, wszyscy zawsze się cieszą, dostają prezenty. Ja tego nie miałem od dawna. W swoje 16 urodziny popadłem w niezłe gówno, ale mało kto o tym wie. Nawet Lucy nie ma pojęcia.
Na drzwiach zauważyłem kartkę, oderwałem ją i przeczytałem.
"Po kwiatach do niespodzianki ;)"
Zaśmiałem się pod nosem, odkładając papier na szafkę.
- Co ta myszka znowu wymyśliła? - mruknąłem do siebie, wyciągając ubrania z szafy.
Wiedziałem już, że Lucy coś zaplanowała. Nie chciałem niczego, ale ona i tak postawiła na swoim.
Umyłem szybko zęby, ułożyłem włosy. Ubrałem biały tshirt na ramiączkach z nadrukiem, czarne spodenki do kolan. Spryskałem ciało perfumami, wrzuciłem telefon do kieszeni i wyszedłem z domku. a tuż przed nim usypana droga z płatków róż. Zaśmiałem się głośno, podążając za nimi.
Byłem bardzo ciekawy, co ta kruszynka wymyśliła. Cieszyłem się, że pamiętała o mnie. Wcześniej nikt nie pamiętał.
Lucy jest, jak taki aniołek. Będąc z nią nauczyłem się być lepszym człowiekiem, lepiej traktować kobiety i troszczyć się o nie. Nawet nie wiem, jak przestałem być aroganckim dupkiem, która kobiety ma na jedną noc. Po prostu, gdy pojawiła się moja mała księżniczka przestałem o tym myśleć, zająłem się nią, a te rzeczy zniknęły.
Kwiaty doprowadziły mnie do restauracji. Na patio stała Lucy w pięknej, czarne sukience, czarnych szpilkach i biżuterii. Włosy miała spięte w wysoką kitkę, wyglądała cudownie. Byłem dumny, że mam tak śliczną dziewczynę. Obok niej duży stół z przygotowanym śniadaniem, między lampami wielki napis "Happy Birthday Zayn!"
Na mojej twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Podszedłem do niej, kładąc dłonie na talii dziewczyny.
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - odparłam, obejmując rękoma moje policzki.
- Dziękuję - mruknąłem, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Czeka cię dzień niespodzianek - oznajmiła, przygryzając wargę.
Kochałem kiedy to robi, ale równie nienawidziłem. Wiedziałem, że nie chce, aby doszło do zbliżenia, ale sama mnie prowokowała. Nieświadomie robiła to niemal codziennie. Miałem dość samo zaspokajania się, chciałem Lucy.
- Mam nadzieję - wymamrotałem, chwytając jej wargę swoimi zębami i lekko pociągając.
Usiedliśmy przy stoliku, na którym leżała idealnie czysta zastawa. Na białym obrusie leżały płatki róż i innych kwiatów. Kelner podał nam śniadanie, którym zajadaliśmy się w ciszy.
- Moje rodzeństwo dzwoniło, masz od nich życzenia - oznajmiła po chwili brunetka.
- Dziękuję - uśmiechnąłem się, pakując do buzi widelec.
Po śniadaniu Lucy zaprowadziła mnie na coś w stylu sesji zdjęciowej. Chciała, abyśmy mieli ładne fotografie z tego dnia. Pozowaliśmy na tle roślin, przytulając się, całując. Podobało mi się to, bo mogłem mieć ją tak blisko.
Gdy sesja skończyła się, fotograf poinformował, że po zdjęcia możemy przyjść pod koniec dnia. W tym czasie Lucy miała już kolejne plany.
- Skarbie, gdzie teraz idziemy? - zapytałem, łapiąc ją za rękę.
- Najpierw do pokoju - oznajmiła, ciągnąc mnie.

Po 15 minutach byliśmy w busiku, który wiózł nas do parku. Lucy rozplanowała wszystko. Byłem w szoku, to musiało ją kosztować. Sam przylot tutaj był cholernie drogi, a do tego te niespodzianki. Nigdy nikt tyle dla nie nie zrobił. Byłem szczęśliwy, mając ją przy boku.
- Kochanie, jest jedna sprawa - zacząłem temat, który może wywołać kłótnię.
- Tak? - spojrzała na mnie tymi pięknymi, rozmarzonymi oczami.
- Chodzi o to, że ja nie tylko się ścigam. Wiesz o tym - jąkałem się, patrząc na nią.
- Zayn, poczekaj - ujęła moją twarz dłońmi. - Jesteśmy na wakacjach, porozmawiajmy o tym, gdy wrócimy.
- No dobrze - wymamrotałem, a w tym momencie zatrzymaliśmy się przed wielkim parkiem zwierząt.
Wysiedliśmy z busa, a przewodnik zaprowadził nas do specjalnego wejścia. Od razu zauważyłem pełno kolorowych ptaków i atrakcji. Mieliśmy czas dla siebie, aby zwiedzać. Lucy miała mapkę, dostała jakiegoś szału. Wyglądała tak uroczo, zachwycając się wszystkim.
- O Boże! Tam są słonie, a obok jaszczurki - niemal krzyczała z podekscytowania.
- Spokojnie, zobaczymy wszystko - zaśmiałem się, kładąc dłonie na jej talii.
- Najpierw do słoni! - zadecydowała, idąc w stronę wybiegu.
Brunetka zachwycała się zwierzętami, robiąc nam masę zdjęć. Cieszyłem się, że to sprawiało jej tyle radości. Mi również, bo kiedy ona była szczęśliwa to ja też. Tylko na niej mi zależało.

Chodząc po parku spędziliśmy dobre 1,5 godziny. Zakładali nam węże na szyje, trzymaliśmy papugi na ramionach. To było wspaniałe przeżycie, ale jeszcze lepsze było, gdy Lucy zakomunikowała mi, że będziemy pływać z delfinami.
Zaprowadzono nas do szatni, gdzie przebraliśmy się w stroje kąpielowe. Wtedy dopiero zauważyłem blizny Lucy. Ręce i uda. To było straszne, na szczęście dopiero przy dokładnym przyjrzeniu się zobaczyłem ślady, ale one będą z nią już do końca. To potworne, że robiła sobie krzywdę nawet z mojego powodu. Nawaliłem.
Lucy zauważyła, że zbyt długo patrzyłem się na jej ciało. Posmutniała, chowając ubrania do szafki. Strzeliłem sobie mentalnego kopa, zakluczając zamek. Złapałem ją za rękę, delikatnie całując w wierzch głowy. Udaliśmy się za przewodnikiem i grupą ludzi w kierunku basenu. Dostaliśmy dziwne kapoki, po czym weszliśmy do wody. Każdy musiał ustawić się w linii. Chwilę później wypłynęły dwa delfiny, zaczęły krążyć w okół nas. Pozostali ludzie się bali, ale ja oraz Lucy głaskaliśmy je, to takie wspaniałe uczucie. One są, jak aksamit. Odwróciłem się do swojej dziewczyny, razem bawiliśmy się z jednym delfinkiem. Lucy była taka radosna. Momentalnie na mojej twarzy również pojawił się uśmiech.
Po pływaniu z delfinami, wysuszyliśmy się i udaliśmy na obiad w parku. Uwielbiałem Lucy w tej czarnej sukience, teraz jedynie zmieniła buty, ale i tak wyglądała niesamowicie. Po posiłku odwiedziliśmy ostatni punkt, czyli coś w stylu paralotni. Usiedliśmy wygodnie, a po chwili motorówka ruszyła unosząc naszą dwójkę w powietrze. Lucy na początku się bała, ale złapałem ją za rękę i cały strach uleciał.
Do hotelu wróciliśmy lekko zmęczeni, brunetka natychmiast opadła na łóżko. Ściągnąłem buty z jej małych stópek, kładąc się obok. Chwyciłem za telefon hotelowy, grzecznie zamówiłem drinki do pokoju.
Lucy wzięła swojego iphone'a, pisała z kimś sms przez ponad 5 minut. Aż w końcu usłyszeliśmy pukanie do drzwi, poszedłem otworzyć.
- Dzień Dobry, dwa drinki Mohito i La Palma - uśmiechnął się mężczyzna, podając mi tackę z napojami.
- Dziękuję - mruknąłem, zamykając drewnianą powłokę.
Położyłem napoje na łóżku, a moja dziewczyna natychmiast wzięła swoje Mohito. Upiła trochę, po czym wzięła swoją torebkę, z której wyjęła mojego ipada.
- Idź się umyj i przebierz, bo zaraz kolejna niespodzianka - posłała mi zadowolony uśmiech.
- A co ty masz zamiar robić? - zapytałem, unosząc brwi.
- Oglądać nowy odcinek The Fosters - wyszczerzyła się, wystukując coś na tablecie.
Prychnąłem pod nosem, wchodząc do łazienki. Wziąłem odświeżający prysznic, umyłem włosy. Postanowiłem nie golić zarostu, więc szybko wyszedłem z pomieszczenia. Przygotowałem ubrania, aby następnie wrócić do toalety. Założyłem białą, luźną koszulę, podwijając jej rękawy i rozpinając 2 pierwsze guziki. Wziąłem żel do włosów i grzebyk, aby zwolnić już Lucy łazienkę.

*Lucy*
Cieszyłam się, że spędzamy ten dzień razem. Zaplanowałam wszystko dosyć szczegółowo, chciałam, aby Zayn miał udane urodziny. Widziałam, że był szczęśliwy. Może nie jest to wymarzone świętowanie chłopaka, ale starałam się. Pływanie z delfinami, śniadanie, park i teraz kolejna niespodzianka. Niestety, to już ostatnia.
W łazience wzięłam kąpiel w wannie, dosyć krótką. Rozczesałam umyte włosy, nakremowałam ciało balsamem z brokatem i ubrałam koronkową bieliznę. Pokręciłam kosmyki lokówką, tworząc fale. Pomalowałam paznokcie na złoto, po czym wykonałam starannie makijaż.
Ubrałam beżową sukienkę z wycięciami oraz złotymi wstawkami, do tego dobrałam botki do kostki o tym samym kolorze z kawałkiem, jakby sznurowadła z boku. Jako biżuterię nałożyłam kolczyki pióra, dużo złotych bransoletek i naszyjnik.
Spryskałam ciało perfumami, przeglądając się w lustrze. Podobałam się sobie, w końcu uważałam, że jestem piękna. To było wspaniałe uczucie.
Wychodząc z łazienki, zobaczyłam Zayna na tarasie, palącego papierosa. Podeszłam do niego od tyłu, obejmując go. Odwrócił się, robiąc wielkie oczy.
- O kurwa - wymamrotał, skanując mnie wzrokiem.
Zachichotałam pod nosem, całując go w policzek. Malik zgasił niedopałek, wypuszczając seksownie dym z ust. Weszliśmy do domku, ja podłączyłam tablet do ładowania, a mój chłopak wrzucił gumę do buzi.
- A więc teraz kolejna niespodzianka? - zapytał, gdy wychodziliśmy.
- Owszem - uśmiechnęłam się, zamykając drzwi.
Złapałam go za rękę, ruszając w stronę plaży. Miałam nadzieję, że wszystko było przygotowane.
- Kocham cię - odparł nagle, całując mnie w czoło.
- Ja ciebie też - szepnęłam, wchodząc na drewnianą kładkę.
Przeszliśmy kawałek, gdzie rozpalone było ognisko. Wokół niego tutejsza ludność tańczyła w tradycyjnych strojach.
Podeszły do nas dwie kobiety, które dały nam wieńce z kwiatów. Zaczęli uczyć nas tańca, to było wspaniałe. Dużo się śmialiśmy, panowała świetna atmosfera. Balijczycy są naprawdę mili, pokazali mi i Zaynowi stroje, słowa. Byłam zachwycona.
Następnie pożegnaliśmy się, idąc w stronę ostatniego miejsca niespodzianki. Była to chyba najbardziej romantyczna część. Zaprowadziłam swojego chłopaka w głąb lasku, gdzie czekał na nas pięknie udekorowany stolik z jedzeniem. Otaczały nas kwiaty oraz papugi. Było dużo świec i kilka lampek.
Usiedliśmy na przeciwko siebie, Zayn oczywiście najpierw odsunął mi krzesło.
- Skarbie, chciałabym jeszcze raz życzyć ci wszystkiego najlepszego, abyś zawsze się uśmiechał, bo twój uśmiech jest cudowny. Abyś spełniał swoje marzenia, nie zapominał, że jestem tutaj z tobą. Kocham cię z całego serca i nigdy cię nie opuszczę - mówiłam, patrząc w jego piękne oczy.
- To ja dziękuję ci za to wszystko, co zorganizowałaś. Nikt nigdy nie poświęcił mi tyle. Świetnie się dziś bawiłem, to zdecydowanie najlepsze urodziny. Pokazałaś mi, że zależy ci na mnie, na nas. Doceniam to, bo bardzo cię kocham. I prawda jest taka, że zmieniłaś mnie, Lucy - odparł, łapiąc mnie za rękę. - Dzięki to stałem się lepszym człowiekiem, inaczej patrzę na świat.
Posłałam mu uśmiech, biorąc do ręki kieliszek wina.
- Za nas - wniosłam toast, stykając się z nim.
- Za nas - powtórzył, gdy oboje wzięliśmy łyk.
Atmosfera była idealna, siedzieliśmy razem, zajadając pyszne potrawy. W końcu odpoczęliśmy od tego świata. Wyjazd tutaj był dobrą decyzją. Zostawiliśmy na chwile wyścigi, szkołę, te cały gangi, pracę. Cieszyliśmy się sobą, ucząc się siebie nawzajem.
- Musimy częściej wyjeżdżać - stwierdził Zayn, pakując do buzi widelec.
- Zgadzam się, to gdzie następny cel? - uśmiechnęłam się.
- Zawsze chciałem polecieć całą paczką do Hiszpanii - oznajmił, patrząc na mnie.
- To dobra opcja, ale teraz cieszmy się Bali - szepnęłam, obejmując dłonią jego policzek.
- Nie masz pojęcia, jak bardzo cię kocham - powiedział, przygryzając wargę. - Wyglądasz tak cholernie seksownie, że mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę.
Zachichotałam pod nosem, poprawiając włosy.
- Masz taki uroczy śmiech - stwierdził, gdy wstawałam z krzesła.
Cmoknęłam go w nos, po czym złapałam za rękę. Udaliśmy się w kierunku naszego domku, powoli, spacerkiem. Było cholernie ciepło, słyszeliśmy szum wody i pokrzykiwanie ptaków.

Oj, tak kochani. Czerwona czcionka oznacza +18 (w końcu)

- Jesteś taka piękna - sapnął, gdy otwierałam drzwi.
Zadrżałam na jego słowa, a gdy szarpnął mnie i namiętnie pocałował, myślałam, że oszaleję. Ręce chłopaka błądziły po moim ciele, ja swoje wplotłam w jego włosy. Rozpoczęła się walka naszych języków, myślałam, że wybuchnę. Zayn mnie podniecił.
Pchnęłam drzwi i szybko weszliśmy do środka, nie przerywając pocałunku, który stawał się coraz zachłanniejszy. Mulat zaczął wsuwać dłonie pod moją sukienkę, czułam, jak ściska uda oraz pupę. Dobrałam się do koszuli chłopaka, rozpinając guziki po kolei. Wszystko działo się tak szybko. Mój organizm wariował, ale pozytywnie. Nie bałam się już, chciałam zbliżenia. Przełamałam się. Byłam gotowa, podniecona i pewna siebie. Czułam dziwne kłucie w brzuchu, a myśli krążyły, jak szalone.
Opadliśmy na łóżko, założyłam nogi na biodra Zayna, który zaczął składać mokre pocałunki na mojej szyi. W pewnym momencie poczułam, jak zrywa naszyjnik, rzucając go na ziemię. W tym czasie ja rozpięłam koszulę, odsłaniając seksowny tors chłopaka który ozdobiony był tatuażami. Uwielbiałam je. Błądziłam po nim dłońmi. Całowaliśmy się namiętnie, on jeździł ręką po moim ciele, które aż drżało. Był taki pociągający, że nie mogłam przestać się patrzeć.
Malik natychmiastowo zabrał się za rozpinanie mojej sukienki, która w kilka sekund znalazła się na drugim końcu pokoju. Jednocześnie zostawiając mnie przed nim w samej bieliźnie. Na ten właśnie widok Zayn na chwilę przestał, po prostu patrzył na każdą cząstkę mnie. To sprawiło, że poczułam skrępowanie. Bałam się, że nie spodoba mu się moje ciało. Nie będę dla niego wystarczająca.
Po chwili postanowiłam przejąć inicjatywę, odpinając spodnie chłopaka. Moje podbrzusze szalało.
Zayn zdjął moje buty, po czym składał pocałunki na mojej klatce piersiowej. Drżałam, zaciskając zęby. Czy to właśnie teraz miało dojść do mojego pierwszego razu?
Jego dłonie ściskały piersi, a ja złączyłam nasze usta. Sapałam lekko, uniosłam rękę nad głowę, opierając ją o łóżko. Zayn przycisnął ją mocniej, niemal pożerając mnie ustami. I nagle zatrzymał się, po prostu przestał. Spojrzałam na niego niezrozumiale, ale on miał tylko przerażony wzrok.
- Ja nie mogę - szepnął, odsuwając się. - Lucy, nie możemy.
- Dlaczego? - zapytałam wciąż nabuzowana.
- Nie jestem facetem, z którym chciałabyś stracić dziewictwo - stwierdził, chowając twarz w dłoniach.
- Ale chcę - odparłam, podnosząc się i łapiąc go za nadgarstek. - Chcę, bo cię kocham i jesteś jedyną osobą, z którą mogłabym to zrobić.
Spojrzał mi prosto w oczy, chwilę odczekał, aż w końcu ja musiałam ponownie złączyć nasze usta. Gdy opadłam na poduszkę, Zayn złożył mały pocałunek na moim policzku, a palcami pieścił szyję.  Lustrował moje ciało, przygryzając wargę. Podobało mu się to, co widzi. Położyłam dłonie na jego biodrach, a on na moich piersiach.
- Kocham cię - wysapał, a moje serce zaczęło bić, jak oszalałe.
Złapał za moje kolana, aby rozsunąć je. Jeździł dłońmi po udach, co sprawiło mi niesamowitą rozkosz. Chciałam tego najbardziej na świecie.
Wtedy delikatnie odpiął mój stanik i zrzucił go. Nie czułam już skrępowania, nie wstydziłam się być nagą przed nim. Jego duża dłoń pieściła moją pierś, gdy ja bawiłam się gumką od bokserek Malika. Ucałował obie, po czym wpił się w moje usta, zdejmując szybko koronkowe stringi. Wziął głęboki oddech, patrząc na kobiecość. Wykorzystałam to zsuwając bokserki Zayna, z których wyskoczyła duże, nabrzmiałe przyrodzenie mężczyzny. Takim sposobem leżeliśmy przed sobą całkowicie nadzy. Rozszerzył moje nogi i usiadł pomiędzy nimi. Jego męskość naparła na moją przyjaciółkę, przez jęknęłam zasysając powietrze.
- Skarbie, jeśli cokolwiek będzie bolało, masz mi powiedzieć - przerwał na chwilę czynności, aby popatrzeć mi w oczy. - Będę ostrożny.
Przytaknęłam, gdy zakładał kosmyk włosów za ucho. Nagle poczułam go w sobie. Ból rozprowadził się po moim podbrzuszu, pozbywając się już na zawsze mojego dziewictwa. Tak o to straciłam swoją niewinność z moim chłopakiem, którego kochałam całym sercem. Coś czego bałam się całe życie właśnie się stało i było cudowne.
 Pchnięcie z początku było delikatne, ale kolejne coraz szybsze. Fala gorąca rozlała się po moim brzuchu, a on wchodził i wychodził wywołując tym lekkie stęknięcia. Zaciskałam ręce na prześcieradle, wyginałam plecy w łuk. To było tak przyjemne, gdy był we mnie. Błądził dłońmi, zaciskał szczęki.
- Kocham cię - jęknął, patrząc w moje oczy.
- Ja ciebie też - wychrypiałam poprzez jęki. - Szybciej.
Poruszał się mocniej, a ja krzyczałam jego imię. Poczułam dotyk na udzie, więc uniosłam lekko biodra. Nasze oddechy były przyśpieszone. Trochę się bałam, że jestem w tym za słaba, że nie zadowolę Zayna. Moje policzki oblały się różem na samą myśl o tym. Spojrzałam na Malika, który miał zamknięte oczy i otwartą buzię, wyglądał tak bezpruderyjnie.
- Kurwa - wyjęczał gardłowo, gdy jeździłam paznokciami po jego plecach. - Bierzesz tabletki?
- Tak - warknęłam przez podniecenie.
- Twoje ciało jest idealne - mruknął, liżąc mój biust.
Czułam się wspaniale, mrowiące kłucie w podbrzuszu dawało o sobie znać.
- Zayn, ja chyba...
- Ja też - przerwał mi, trudząc się z wymową.
I chwilę później chłopak wbił się we mnie cholernie mocno. Doszliśmy w tym samym czasie, krzycząc swoje imiona, a ja czułam, jak ciepła ciecz rozlewa się we mnie. Próbowałam unormować oddech, a Malik wysunął się z mojego ciała wciąż wisząc nade mną.
- Jesteś świetna - szepnął, opadając na miejsce obok mnie. - Boli cię coś?
- Trochę, ale to nic - mruknęłam, gdy odwrócił się w moją stronę.
Czułam się dziwnie, taka otępiała i obolała. Jednak po ruszeniu nogą, zorientowałam się, że prześcieradło jest mokre. Chciałam spojrzeć, ale zakuło i opadłam z powrotem na poduszkę. Zayn wstał, patrząc na pościel. Spojrzał na mnie, po czym zaczął ściągać brudne prześcieradło. Zakryłam się kołdrą i dopiero wtedy wszystko do mnie doszło. Straciłam dziewictwo. Mój umysł zaczął analizować to pojęcie. Coś czego tak bardzo się bałam. Nie mogłam uwierzyć, że to zrobiliśmy. Moje serce biło, jak oszalałe. Oddech powoli się unormował.
Zayn wrócił, kładąc się, a ja szybko położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Objął mnie, całując wierzch głowy.
- Dziękuję - szepnęłam, wtulając się mocniej.
- To ja dziękuję, kochanie. Wciąż w to nie wierzę - odparł zmęczonym głosem.
- Nie mów już nigdy, że jesteś złym mężczyzną dla mnie. Bo jesteś najlepszym, kocham cię i jestem dumna, że to z tobą to zrobiłam - wymamrotałam, zasypiając.
- Jesteś najlepszą osobą w moim życiu - mruknął, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
Byłam dumna, szczęśliwa i zakochana. Właśnie przed chwilą uprawiałam seks na pieprzonym Bali z mężczyzną, którego kocham.

_______________________________________________________________________
Witajcie skarby! O to jest dzień, który dał nam Pan! Lucy nie jest już taka grzeczna ;) Wciąż  nie wierzę, że to tak szybko minęło. Aczkolwiek trochę trzeba było czekać.

Co sądzicie o rozdziale? Podoba wa się?

Kochani, dziękuję, że tu jesteście i czytacie moje opowiadanie ♥ To dla mnie naprawdę dużo znaczy! Kocham was :)

Niestety, muszę was zmartwić, bo powoli kończy się sielanka ;c

10 komentarzy:

  1. Naprawdę świetny ;* Piszesz zajebiście XD Masz ogromny talent, nie zmaruj go ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny :) Czekam na następny!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekamy na kolejny. :)
    To już prawie pięćdziesiąt rozdziałów! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny.
    Jestem ciekawa co dalej będzie.
    Weny :*
    I zapraszam do siebie na:
    http://sorry-what-do-you-mean-baby.blogspot.com/
    Oraz:
    http://lovemeharder-justin.blogspot.com
    ( Oba są o Justinie Bieberze )

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny i nie mogę się doczekać następnego! Nie pogardziłabym nutką akcji w negatywnym znaczeniu >:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty.. trafiłam tutaj przez przypadek ale jak zaczęłam czytać to nie mogłam skończyć.. przeczytałam tego bloga w dosłownie dwa dni :D nie moge sie doczekać dalszej akcji.. czekam na next, weny // Ronnie :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo.. jak słodko.. Zayn i Lucy <3
    pisz dalej proszę cie xd
    weny ;**

    OdpowiedzUsuń